Grenlandia na własną rękę, bez biura podróży od dawna była naszym podróżniczym marzeniem. W czerwcu wyruszyliśmy we dwoje z Martą, aby odkryć stolicę Grenlandii Nuuk, przemierzyć arktyczne szlaki trekkingowe, podziwiać góry lodowe, obserwować wieloryby i dotrzeć do niezwykłego Kapisillit Icefjord. Kilka dni spędzonych w sercu Arktyki okazało się jedną z najbardziej niezwykłych podróży naszego życia.
Nuuk arktyczna stolica Grenlandii
Naszą przygodę rozpoczęliśmy w Nuuk, największym mieście i stolicy Grenlandii. Miasto liczy około 20 tysięcy mieszkańców, ale mimo niewielkich rozmiarów jest centrum życia całej wyspy. Kolorowe domy rozsiane na skalistych wzgórzach tworzą charakterystyczny krajobraz, który od razu przyciąga uwagę każdego przybysza.
Spacerując po mieście odwiedziliśmy port, starą część miasta oraz nadmorskie promenady. Nuuk zachwyca połączeniem nowoczesności z kulturą Inuitów. Z jednej strony znajdują się nowoczesne budynki administracyjne, z drugiej tradycyjne rybackie łodzie i niewielkie kolorowe domki.
Wieczorem długo spacerowaliśmy nad fiordem. Cisza, świeże arktyczne powietrze i widok otaczających gór sprawiły, że już pierwszego dnia zakochaliśmy się w Grenlandii.
Quassussuaq Circular Trail - trekking z widokiem na fiord Nuuk
Kolejnego dnia wybraliśmy się na jeden z najpopularniejszych szlaków w okolicy Nuuk - Quassussuaq Circular Trail. Szlak prowadzi przez tundrę oraz skaliste wzgórza górujące nad miastem. Już po kilkudziesięciu minutach marszu mogliśmy podziwiać niesamowitą panoramę fiordu Nuuk oraz okolicznych wysp.
Największe wrażenie zrobiła na nas ogromna przestrzeń. Wokół nie było praktycznie nikogo. Tylko my, wiatr, arktyczna przyroda i niekończące się widoki. To właśnie podczas tej wędrówki po raz pierwszy poczuliśmy prawdziwy charakter Grenlandii.
Na jednym z punktów widokowych usiedliśmy na skałach i przez dłuższą chwilę po prostu obserwowaliśmy góry w chmurach. Takich miejsc nie spotyka się często podczas podróży.
Icefjord na północ od Nuuk rejs wśród gór lodowych
Trzeciego dnia wyruszyliśmy łodzią do Icefiordu (Nuup Kangerlua) położonego na północ od Nuuk. Rejs prowadził przez jeden z największych systemów fiordowych na świecie.
Po drodze mijaliśmy niewielkie wyspy, strome skalne ściany oraz opuszczoną osadę Qoornoq. To właśnie za nią rozpoczęła się prawdziwa lodowa kraina.
Kapitan znalazł idealne miejsce pośród gór lodowych i wyłączył silnik. Nagle zapadła absolutna cisza. Dryfowaliśmy pomiędzy wielkimi bryłami lodu o najróżniejszych kształtach. Wszystkie zachwycały odcieniami błękitu, od mlecznej bieli po intensywny niebieski kolor sprasowanego lodu.
To był jeden z najpiękniejszych krajobrazów, jakie kiedykolwiek widzieliśmy. W takich momentach człowiek uświadamia sobie potęgę natury i własną niewielkość wobec arktycznych żywiołów.
Rejs na wieloryby w fiordach Grenlandii
Następnego dnia czekała nas kolejna wielka atrakcja - rejs na wieloryby. Fiordy wokół Nuuk osiągają głębokość nawet 600 metrów i są doskonałym miejscem żerowania dla humbaków. Każdego roku od czerwca do września przypływają tutaj tysiące kilometrów z rejonów Haiti i Portoryko, aby żywić się krylem oraz drobnymi rybami.
Po około godzinie rejsu zauważyliśmy pierwszy charakterystyczny pióropusz wody wyrzucany przez wieloryba. Kilka minut później humbak pojawił się znacznie bliżej naszej łodzi. Widok był niesamowity. Ogromne zwierzę wynurzyło grzbiet, spokojnie zaczerpnęło powietrza, a następnie rozpoczęło nurkowanie. Chwilę później nad powierzchnią pojawił się jego charakterystyczny ogon. Podobne sceny oglądaliśmy kilkanaście razy.
Humbaki mogą osiągać długość do 15 metrów i ważyć nawet 30 ton. Obserwowanie ich z bliska było jednym z najbardziej emocjonujących momentów całej podróży. Nie bez powodu wiele osób określa spotkanie z wielorybami jako doświadczenie duchowe. Trudno opisać emocje, które towarzyszą obserwacji tych morskich gigantów w ich naturalnym środowisku.
Kapisillit Icefjord ukryty skarb Grenlandii
Ostatni dzień naszej przygody spędziliśmy podczas wyprawy do Kapisillit Icefjord, jednego z mniej znanych cudów przyrody Grenlandii.
Dzień rozpoczęliśmy od około 2,5-godzinnego rejsu przez majestatyczne krajobrazy fiordów Nuuk. Po drodze wypatrywaliśmy wielorybów, mieliśmy szczęście, bo jeden z nich trzykrotnie wyskoczył nam blisko łodzi. Widzieliśmy też parę orłów szybujących nad wodą.
Po dopłynięciu do celu rozpoczęliśmy trekking. Szlak prowadził przez tundrę oraz podmokłe tereny, dlatego dobre buty trekkingowe były absolutnie niezbędne.
Po dotarciu do punktu widokowego naszym oczom ukazał się spektakularny krajobraz. Kapisillit Icefjord zasilany jest przez trzy duże lodowce znajdujące się głęboko w głębi lądu. Setki gór lodowych dryfowały po wodzie tworząc niezwykłą scenerię. Ich liczba i wielkość zmieniają się wraz z aktywnością lodowców, dzięki czemu krajobraz nigdy nie wygląda tak samo.
Dodatkową ciekawostką jest fakt, że Kapisillit to najbardziej na północ wysunięta farma owiec na świecie. Podczas naszej wędrówki rzeczywiście spotkaliśmy kilka owiec spokojnie pasących się na arktycznych zboczach. W okolicy można również spotkać karibu, lisy polarne oraz zające. Nam udało się wypatrzeć karibu. To kolejny dowód na niezwykłą różnorodność grenlandzkiej przyrody.
Grenlandia, która zostaje w sercu
Nasza podróż do Grenlandii była czymś więcej niż zwykłym wyjazdem. Była spotkaniem z dziką naturą, której nie sposób znaleźć w większości miejsc na świecie.
Nuuk pokazało nam codzienne życie mieszkańców Arktyki. Quassussuaq Circular Trail zachwycił widokami. Rejs do Icefiordu pozwolił podziwiać monumentalne góry lodowe. Rejs na wieloryby spełnił jedno z naszych największych marzeń, a Kapisillit Icefjord okazał się idealnym zwieńczeniem całej wyprawy.
Wracając do domu Marta i ja byliśmy zgodni - Grenlandia nie jest miejscem, które się tylko odwiedza. Grenlandii się doświadcza. I właśnie dlatego pozostaje w pamięci na całe życie.
Robert Remisz


